Blog
Memento mori..
Michał Tyrpa
Michał Tyrpa inicjator akcji "Przypomnijmy o Rotmistrzu" ("Let's Reminisce About Witold Pilecki")
51 obserwujących 378 notek 371072 odsłony
Michał Tyrpa, 20 czerwca 2007 r.

Polacy i Żydzi, czyli skąd się wzięły uprzedzenia

Do zamieszczenia w Salonie24 poniższego (obszernego) materiału zainspirował mnie ostatni wpis Ethidium Bromide oraz sprowokowana przez ów wpis dyskusja. Co prawda swego czasu poniższy tekst nie zainteresował redakcji poważnych „papierowych” gazet lub czasopism, mimo to przypuszczam, że niektórym spośród salonowych bywalców przysporzy on ważkich argumentów w dyskusji o trudnych relacjach między Polakami i Żydami.

O godnym rozwiązaniu problemu mniejszości decyduje także jej stosunek do większości.

Relacje polsko-żydowskie to dziedzina jak mało co obfitująca w uproszczenia. Wbrew deklarowanej potrzebie dialogu, często mamy tu do czynienia ze swego rodzaju rywalizacją monologów. Rozmowa Polaka z obcokrajowcem na temat polskiej historii przypomina czasami tłumaczenie się (przez tego pierwszego), że nie jest wielbłądem. Okazuje się bowiem, że częściej niż z Lechem Wałęsą, Janem Pawłem II, „Solidarnością”, czy przysłowiowym hydraulikiem, kraj nasz kojarzony jest z takimi hasłami, jak „obozy koncentracyjne”, „Holocaust” i „antysemityzm”.

Dziesiątki lat powielania przez zachodnich dziennikarzy kłamliwych klisz językowych, wyrobiły Polsce swoistą „gębę”. Wyrażone przez byłego premiera Izraela przekonanie, iż „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki” podziela dziś bardzo wielu mieszkańców globalnej wioski. Unikając z jednej strony popadania w samobiczowanie, z drugiej zaś - w bezkrytyczną apologię polskich dziejów, warto zastanowić się nad przyczynami utrwalenia niektórych stereotypów.

Nie sposób zamykać oczu na obecną w Polsce w pewnych środowiskach niechęć wobec Żydów. Problem w tym, że zewnętrznemu obserwatorowi, spoglądającemu z Londynu, Paryża, czy Nowego Jorku zazwyczaj umyka szczególny kontekst stosunku Polaków do Żydów. W perspektywie dziejów wyznaczają go setki lat polskiej gościnności. Z punktu widzenia współczesności - niespotykane obecnie gdziekolwiek indziej zainteresowanie kulturą żydowską. Znajduje ono wyraz w licznych inicjatywach społecznych, imprezach i festiwalach, by wymienić największy na świecie Festiwal Kultury Żydowskiej na krakowskim Kazimierzu, łódzki Festiwal Czterech Kultur, Festiwal Kultury Żydowskiej w Warszawie, Dni Żydowskie na Uniwersytecie Warszawskim, festiwale literatury i filmów w języku jidysz, stowarzyszenia, fundacje i lokalne inicjatywy kultywujące tradycje Żydów polskich.

Nie przeszkadza to osobom, które Antoni Marianowicz nazwał „ludźmi-kamienicznikami i Żydami zawodowymi” prowadzić akcji zniesławiania Polski na arenie międzynarodowej. W wywiadzie udzielonym przed paru laty "Rzeczpospolitej", ten wybitny polski pisarz żydowskiego pochodzenia mówił:

„Myśmy w getcie marzyli o wujku Roosevelcie, jako naszym zbawcy. Że przyjdzie z całą swoją amerykańską potęgą i na rękach nas wyniesie z tego piekła... Nam się wtedy wydawało, że te wszystkie Morgentauy, Baruchy i Frankfurtery nas uratują, zrobią coś... A oni wszyscy się na nas wypięli. Nie kiwnęli palcem. Im było niewygodnie o nas słyszeć. Zygielbojm nikogo nie obchodził, raporty Karskiego nikomu nie były potrzebne. Za to pięćdziesiąt lat po wojnie okazało się, że ci sami ludzie, albo ich następcy, chętnie wezmą finansowe zadośćuczynienie za swoich - wtedy zdradziecko opuszczonych - rodaków.”

Od lat na Zachodzie daje także o sobie znać tendencja do opatrywania mianem antysemity każdego, kto ośmiela się wykroczyć poza kanon „obowiązującej” poprawności politycznej. Znamienne pod tym względem są uwagi Normana Daviesa, pomieszczone w zbiorze esejów „Smok wawelski nad Tamizą”. Lektura entuzjastycznych recenzji najnowszej książki Jana Tomasza Grossa („Fear”) w prasie amerykańskiej może się okazać równie pouczająca.

Odkreślając grubą linią tego rodzaju propagandę, zachowując w pamięci pełne pokory słowa Jana Pawła II, przepraszającego Pana Dziejów za wszelkie przejawy nienawiści wobec starszych braci w wierze, wypada zastanowić się nad przyczynami występowania w polskim społeczeństwie postaw dalekich od przychylności względem Żydów.

Jedną z kwestii, które odegrały najpoważniejszą rolę w utrwaleniu w Polsce antyżydowskich stereotypów był stosunek zamieszkujących ziemie polskie mniejszości do rodzącej się po I wojnie światowej, Drugiej Rzeczypospolitej. W ponad trzymilionowej mniejszości, jaką stanowili obywatele polscy pochodzenia żydowskiego pojawiły się rozmaite postawy wobec faktu odrodzenia państwa polskiego po 123 latach niewoli. Czynnikiem w ogromnym stopniu wpływającym na postrzeganie Żydów przez szerokie warstwy społeczeństwa polskiego był (obok tylekroć omawianej rywalizacji na polu gospodarczym) stosunek żydowskich mas i elit do niepodległości.

Na dzisiejszy, potoczny obraz polsko-żydowskich stosunków w okresie zaborów składa się kilka standardowych tez. Po pierwsze: Żydzi - mimo swej odrębności - w pełni dzielili los Polaków. Po wtóre: Żydom i Polakom przyświecał wspólny cel - rozerwanie zaborczych kajdan i odbudowa utraconego państwa. Po trzecie: na przestrzeni XIX w. wyłącznym źródłem narastających konfliktów był rodzący się polski nacjonalizm oraz towarzyszący mu od początku antysemityzm.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

darmowy hosting obrazków Przypomnijmy o Rotmistrzu / Let's Reminisce About Witold Pilecki on Facebook. Doświadczając kolejnych erupcji Inferno Polonico, przed oczami duszy widzę Witolda Pileckiego, który do nas, wolontariuszy akcji społecznej "Przypomnijmy o Rotmistrzu" ("Let's Reminisce About Witold Pilecki mówi"), mówi:"Z powodu mojego imienia będą was nienawidzić" (Mt 24,9)

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Tagi

Tematy w dziale