Czy intensyfikacja współpracy Fundacji Paradis Judaeorum z Rzecznikiem Praw Obywatelskich pomoże zrealizować cele akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”?
Dr Janusz Kochanowski stanowi szlachetny wyjątek na tle stosunku najwyższych urzędów Rzeczypospolitej do naszej inicjatywy na rzecz przywrócenia pamięci o Witoldzie Pileckim. Już 22 stycznia 2008 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wsparł swym autorytetem akcję „Przypomnijmy o Rotmistrzu”. Dziś, kiedy wiele osób przekonało się, że jej owoców nie udało się ani upartyjnić, ani obrócić wniwecz, są powody, aby z ostrożną nadzieją spojrzeć w przyszłość.
W dniu wczorajszym, na specjalne zaproszenie pana Janusza Kochanowskiego udałem się do siedziby Rzecznika Praw Obywatelskich przy ul. Długiej w Warszawie. W trakcie naszej rozmowy usłyszałem daleko idące deklaracje wsparcia i konkretnej pomocy w „przypominaniu o Rotmistrzu”.
Z satysfakcją odnotowuję opinię Pana Rzecznika – w pełni zbieżną z tym, co w ciągu ostatniego półtora roku nie raz powtarzałem - iż w sferze symbolicznej, w sferze pamięci, zaniedbania ostatniego dwudziestolecia są wprost zastraszające.
W trakcie omawiania spraw bieżących poruszyliśmy temat kontynuacji działań zapoczątkowanych na arenie Parlamentu Europejskiego przez panią Hannę Foltyn-Kubicką oraz grupę polityczną Unia na Rzecz Europy Narodów. Poinformowałem Pana Rzecznika, iż w ostatnim czasie uzyskałem deklaracje wsparcia dla promowanego przez nas projektu 25 maja - europejskiego Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem, ze strony takich eurodeputowanych jak prof.Jerzy Buzek i dr Marek Migalski.
Spotkanie miało w gruncie rzeczy charakter roboczy i stanowiło raczej inaugurację nowego etapu współpracy oddolnej inicjatywy społecznej z Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Z tego względu nie sposób było poruszyć wszystkich tematów.
Zastanawialiśmy się wspólnie m. in. nad przyczynami, dla których Instytut Pamięci Narodowej zwalcza naszą akcję społeczną, i to pomimo złożonej dawno temu przez Jana Żaryna (za wiedzą i zgodą Janusza Kurtyki) oficjalnej deklaracji poparcia. Pan Rzecznik pomagał mi również zrozumieć, dlaczego Prezydenta Rzeczypospolitej oraz premiera i członków naszego rządu, w sprawie Rotmistrza, nie było stać nawet na to, co uczynił Prezydent Republiki Czeskiej.
Dziękując wszystkim wspaniałym osobom, które od dawna (i od nie tak dawna) angażują się w akcję „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”), mogę uczciwie powiedzieć: pomimo zawirowań ostatnich miesięcy, mamy dziś więcej powodów do ostrożnego optymizmu. Zwykli obywatele, którzy na polu społecznym próbują być aktywni nie tylko wtedy, gdy trzeba egzekwować słuszne prawa, ale i wówczas, gdy wiąże się to z poświęceniem czasu i energii na zadość-czynienie Wielkiemu Zbiorowemu Obowiązkowi, z większą nadzieją mogą spojrzeć w przyszłość.
Sami oceńcie, czy to „tylko”, czy „aż” tyle.
Dokumentacja akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” w materiałach publikowanych od stycznia 2008 r. pod adresami:
oraz





Zgadzam się, zwłaszcza po tym, co ostatnio działo się w Lublinie.
Obchodom 440 rocznicy Unii Polsko - Litewskiej towarzyszyły protesty grupy kresowiaków z ks. Tadeuszem Isakowiczem - Zaleskim przeciwko doktoratowi honoris causa KUL dla prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki. Odbyły się one przed gmachem KUL i na Placu Litewskim w Lublinie w dn. 30 VI - 1 VII br.
***
"Hańba dla KUL" i "Prezydencie Lechu Kaczyński, krew kresowian domaga się prawdy" - transparenty z takimi hasłami trzymali kresowianie, którzy protestowali przeciw nadaniu Wiktorowi Juszczence tytułu honorowego doktora KUL.
Środowiska kresowe wraz z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim uważają, że prezydent Ukrainy nie może być honorowany przez katolicki uniwersytet, bo patronuje ukraińskim organizacjom faszystowskim i antypolskim. Juszczenko wystąpił też o prawa kombatanckie dla byłych członków Ukraińskiej Powstańczej Armii, odpowiedzialnej za mordowanie polskiej ludności na Wołyniu.
Więcej: http://centrum.fm/donosy/988371
„Zdaniem kresowiaków Juszczenko wielokrotnie dawał wyrazy sympatii wobec ukraińskiego ruchu szowinistycznego związanego z Ukraińską Powstańczą Armią. Jednym z organizatorów protestu jest ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, którego część rodziny zginęła z rąk UPA.”
Więcej: http://www.radio.lublin.pl/index.php?site=news_details&id=59383
Relacje prasowe:
http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=1899&PHPSESSID=b03a2faf99d677ca98238a850af66c88
Prezydenci weszli na KUL bocznymi drzwiami:
http://www.radio.lublin.pl/index.php?site=news_details&id=59420
Ks. Isakowicz – Zaleski: - W czasie oficjalnych uroczystości na Placu Litewskim przekrzykując wypowiedzi Juszczenki czterokrotnie wypowiedziałem przez dość dobry megafon, to co chcą prezydentowi Ukrainy powiedzieć rodziny pomordowanych Kresowian […]. Widziałem przez cały czas ogromne zdenerwowanie Lecha Kaczyńskiego. Policja ani razu nie interweniowała, bo były tłumy dziennikarzy[…]. Czegoś takiego nie przeżyłem chyba od strajku w Nowej Hucie w 1988 r.
Więcej: http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=1901&PHPSESSID=b03a2faf99d677ca98238a850af66c88
Juszczenko uciekł z Lublina przed jedną tubą i trzema transparentami: http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=1902&PHPSESSID=b03a2faf99d677ca98238a850af66c88
Oświadczenie ks. Isakowicza – Zaleskiego ws. relacji „GW”:
Na internetowych stronach lubelskiego dodatku „Gazety Wyborczej”, w relacji z protestu przeciwko doktoratowi dla Wiktora Juszczenki przeczytałem dziś o sobie:
"Pod koniec uroczystości funkcjonariusze BOR zabrali księdzu megafon, gdy krzyczał "Hańba" w kierunku przechodzącego kilka metrów obok Juszczenki."
Oświadczam więc, że to zdanie jest ordynarnym kłamstwem, gdyż funkcjonariusze BOR nie zabrali megafonu ani mnie, ani nikomu innemu. W czasie protestu w ogóle nie interweniowali, a ich zachowanie było nadzwyczaj kulturalne.
http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=1905&PHPSESSID=b03a2faf99d677ca98238a850af66c88
Ks. Isakowicz – Zaleski pisze również:
Przy okazji zwracam uwagę, ze na stronie Prezydenta RP są mijające się z prawdą wiadomości. Po pierwsze, w relacji z wydarzeń na placu Litewskim w Lublinie zostały całkowicie pominięte protesty Kresowian.
Po drugie, deklarację na Zamku Lubelskim, wbrew temu co twierdzi Kancelaria Prezydencka, podpisało w dniu 1 lipca 2009 nie trzech, ale tylko dwóch prezydentów (czyli Polski i Litwy), bo Wiktor Juszczenko uciekł.
Szkoda, że omawiana strona internetowa, bądź co bądź, oficjalna tak dezinformuje obywateli RP.
http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=1905&PHPSESSID=b03a2faf99d677ca98238a850af66c88
Polecam również list otwarty dr hab Bogusława Pazia do rektora KUL-u:
http://prawica.net/node/17633
Krzysztof Kowalczyk